Dzień 3 i 4
Postaram się chociaż po części chronologicznie ułożyć wydarzenia, jednak mogę mieć problem z niektórymi 😜 Po powrocie, z mapą w ręku uzupełnię również nazwy wysp i miejsc które odwiedziliśmy 😀 Trzeciego dnia zrobiliśmy dosyć długi przelot w kierunku Grenadynow. Cóż mogę napisać….znowu nic nie pamiętam oprócz ruchomej kajuty. Kapitan ruszył o 6 rano, na co nie mieliśmy wpływu, a plan wycieczki napięty więc nie zdążyłam wyjść z tej skaczącej na boki norki i tak już zostałam do końca dnia 😜 Po drodze mijaliśmy miejsce gdzie uśmiercali piratów, fajne wysepki, gościa co nam wciskał rybę i pewnie wiele innych atrakcji o których nie miałam pojęcia 😜 Aż dopłynęliśmy do wyspy Majro i tam wreszcie po 2 dniach postawiliśmy stopy na stałym lądzie 🤩 Chwilę poszwędaliśmy się po plaży i pobrobowalismy lokalnych trunków, po czym wróciliśmy grzecznie na pokład katamaranu 😏 Wieczór upłynął szybko i po kolacji rozeszliśmy się do kajut w celach wiadomych. Następny dzień przywitał nas pięknym wschodem słońca i przedłużył tę piękną passę na kolejne godziny. Cudowne chwile i kompletny chill, zdjęcia mówią same za siebie 😀 Około 13:00 po obiedzie zwinęliśmy kotwicę i udaliśmy się w kierunku Tobago Cays po drodze zahaczając o cudowną wyspę „Paradise Island” , wokół której zabaczyliśmy tak piękny lazur wody, że nas zatkało z wrażenia 😉 Po wystarczająco krótkim ( słońce tego dnia dawało nam popalić) pobycie na wysepce, popłynęliśmy na kolejne kotwicowisko znajdujące się przy wyspie Tobago Cays. Tam mieliśmy zarezerwowaną kolację której gwoździem programu były grillowane lobstery. Potem trochę się „pokiwaliśmy” na piaskowym parkiecie i w szampańskich nastrojach zostaliśmy podrzuceni na łódkę przez lokalesa 😜 Zabawę dokończyliśmy na pokładzie, a chwilę po 21:00 byliśmy już w grzecznie w łóżeczkach 😀



























