1.01 Nowy Rok nowe wyzwania 😏
Nowy Rok przyszedł do nas szybciej, nie dlatego że mamy różnicę czasu, ale dlatego, że niektórzy nie mogli się już go doczekać 😜 Młodzież przywitała go w plenerze, Witek w łóżku , a ja z Toksonem i sudoku na sofie 😋 Wszyscy byliśmy zmęczeni po całym dniu i zaraz po polskim 0:00 poszliśmy spać 😴 Poranek obudził się parę chwil po nas i w sumie zapowiadał się dość przyjemnie. Ostatni dzień postanowiliśmy spędzić równie aktywnie co wczoraj 😏 Vintage biegówki, reszta snowboard, Tokson dyżur w chatce 😁 Ponieważ nie mam pojęcia co się działo na stoku, wrzucę opis Goni:
przygotowalismy sie do jazdy, w planach bylo po 2 zjazdy na godzine, wyszlo inaczej, zjechalismy ze stoku 4 razy, Eryk wywalil sie raz ja jako najlepszy jezdziec tylko 2 razy na 4 zjazdy B), w miedzy czasie przerwa na jedzenie i picie gdzie widac bardzo usmiechnietego Eryka na zdjeciu, później poszlismy na oślą łączkę abym nauczyla sie hamować piętami a nie palcami, szlo dobrze ale się poddałam wiec zjechalismy kolejne 2 razy ze stoku koniec przygody 😁😁😁😁
Koniec opisu.
My w tym czasie pojechaliśmy na oświetloną traskę, ale gdzieś się nam po drodze zgubiła i niechcący wjechaliśmy na inną, „nieoświeconą” 🤣 Zorientowaliśmy się po kilku kilometrach,więc już nie opłacało się wracać 😉 I takim to sposobem pokonaliśmy nasz rekord 😀 11 km, dwie i pół godziny, 3 tysiące spalonych kalorii 😉 I większość drogi po ciemaku 🤪 Zmarznięci i potwornie zmęczeni ledwo doczłapaliśmy się do samochodu. Z całą pewnością naszym postanowieniem na ten rok będzie zadbanie o kondycję fizyczną 😃 Wszyscy dziś znowu zmęczeni, a niektórzy nawet z mniejszymi uszkodzeniami wróciliśmy do stęsknionego jak zwykle Białasa 😄 Po obiedzie pakowanie i przygotowania do powrotu. Szkoda bo bardzo nam się tu podoba, przywykliśmy już do niskich temperatur, jazdy na różnych sprzętach i ciepłego kominka co wieczór 🥹 Ale jeszcze się nie żegnamy bo przed nami przecież 3 dni podróży 😀























