Paryż- wersja samochodowa
Pobudka dzisiaj była dość wcześnie, bo przed 7:00, śniadanie przed 8:00 i chwilę później, już spakowani, podążaliśmy w stronę stolicy Francji.
Do Paryża wjechaliśmy z ambitnym planem zobaczenia jak najwięcej w możliwie krótkim czasie i — co ważne — głównie z samochodu. Szybko okazało się, że samo przejechanie przez centrum francuskiej stolicy jest atrakcją samą w sobie 😜 Ruch, skutery pojawiające się z każdej strony, kilka pasów, nagłe zmiany kierunku i kierowcy, którzy najwyraźniej doskonale wiedzą, co robią, choć z punktu widzenia przyjezdnego wygląda to czasem jak kompletny samochodowy Sajgon 😂
École Militaire / Place Joffre i Champ-de-Mars — od tej strony zaczęliśmy naszą rundę wokół najbardziej znanego symbolu Paryża. École Militaire to XVIII-wieczny kompleks wojskowy, w którym kształcił się m.in. Napoleon Bonaparte. Przed nim rozciąga się Champ-de-Mars, czyli wielki park prowadzący wprost do Wieży Eiffla.
Avenue de la Bourdonnais — tutaj zrobiliśmy nasz najdłuższy postój. Udało się zostawić samochód w okolicy skrzyżowania z Rue de l’Université i ruszyliśmy pieszo pod Wieżę Eiffla. Żelazna konstrukcja ma dziś około 330 metrów wysokości i powstała na Wystawę Światową w 1889 roku. Co ciekawe, pierwotnie wcale nie miała stać w Paryżu na zawsze, a dziś trudno sobie wyobrazić miasto bez niej.
Avenue Charles Floquet / Avenue Octave Gréard — wróciliśmy do samochodu i objechaliśmy okolice Champ-de-Mars, dzięki czemu Eiffel pokazywał nam się z kolejnych perspektyw.
Pont de Bir-Hakeim — charakterystyczny, dwupoziomowy most nad Sekwaną. Górą biegnie metro, dołem samochody i piesi, a sam most jest jednym z najbardziej filmowych miejsc w Paryżu i świetnym punktem widokowym na Wieżę Eiffla.
Trocadéro — przejechaliśmy na drugą stronę Sekwany, pod Place du Trocadéro. To właśnie stąd rozciąga się chyba najbardziej klasyczna panorama na Wieżę Eiffla, taka, jaką zna się z pocztówek i filmów.
Place Charles-de-Gaulle i Łuk Triumfalny — tutaj zaczęła się prawdziwa zabawa 😜 Łuk został wzniesiony z inicjatywy Napoleona, a pod nim znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza. Jeszcze ciekawsze z perspektywy kierowcy jest otaczające go ogromne rondo. Zbiega się tu 12 wielkich alei, a zasady są inne niż na większości współczesnych rond: obowiązuje pierwszeństwo z prawej, czyli samochody już jadące po rondzie ustępują tym, które na nie wjeżdżają. To zdecydowanie nie jest miejsce, w którym człowiek ma czas spokojnie zastanawiać się: „którym pasem teraz?” 😂
Champs-Élysées i Rond-Point des Champs-Élysées — dalej pojechaliśmy najsłynniejszą paryską aleją. Champs-Élysées ciągną się od Łuku Triumfalnego w stronę Place de la Concorde i od wieków należą do najbardziej reprezentacyjnych części miasta.
Place de la Concorde — plan był, ale nie wyszło 😉 Chcieliśmy dojechać na plac, jednak przejazd od naszej strony był zamknięty. Okazało się, że nie był to przypadek — trwają tam przygotowania związane z wizytą papieża Leona XIV i planowanymi uroczystościami. Tak więc Concorde tym razem pozostało niezdobyte 😉
Place de l’Opéra / Opéra Garnier — skoro Concorde nie chciało z nami współpracować, pojechaliśmy dalej w stronę Opery. Palais Garnier to jeden z najbardziej widowiskowych XIX-wiecznych budynków Paryża. To właśnie ten gmach stał się inspiracją dla historii „Upiora w operze”. Oczywiście budynek został szczelnie przykryty płachtą imitującą oryginalną fasadę w związku z pracami renowacyjnymi, więc znowu lipa 😉
Place Pigalle — następny punkt znajdował się już u stóp Montmartre. Pigalle przez dziesięciolecia słynęło z nocnego życia, kabaretów, klubów i artystycznej bohemy.
Moulin Rouge, 82 Boulevard de Clichy — na koniec przejechaliśmy dokładnie przed słynnym czerwonym wiatrakiem. Moulin Rouge działa od 1889 roku i to właśnie z tym kabaretem najmocniej kojarzy się paryski kankan. Stąd zaczęliśmy już wydostawać się z centrum i ruszyliśmy w stronę campingu Sandaya, gdzie znajduje się nasz dzisiejszy nocleg.
I tak z planowanych „szybkich dwóch godzin w Paryżu” wyszła nam całkiem konkretna objazdówka: Wieża Eiffla, Sekwana, Trocadéro, Łuk Triumfalny, Champs-Élysées, niezdobyta Concorde, Opera, Pigalle i Moulin Rouge, a do tego gratis paryski kurs przetrwania za kierownicą 😂
Obiadokolacja — wiadomo, że musi być włoska 😉 Wrażenie robią na nas też (w tej chwili już śpiące, bo ciemno) papugi — aleksandretty obrożne, które świetnie przystosowały się do tutejszych warunków i żyją sobie pod Paryżem na zupełnej wolności 😃
Jutro kolejny dzień atrakcji, więc zaraz lecimy w kimonko . Na szczęście udało mi się zszyć uszkodzony śpiwór i dziś nie będę poszkodowana 😉














































