17.08 Kryzys

Dzisiaj nie za wiele się działo, więc nie za wiele napiszę ? W nocy lało…rano świeciło słońce, od 7:00 staraliśmy się nieco podsuszyć, ogarnąć cały majdan. Umyci, spakowani i po porządnym śniadaniu wyruszyliśmy w drogę po nowe opony do mojego bolida. Droga była piękna, przez wsie, pola… łąki. Malownicze widoczki. Przed wjazdem do Borgholm zahaczyliśmy jeszcze o ruiny średniowiecznego zamku (warowni) wzniesionego w XII w.n.e. Po dotarciu do centrum miasta Borgholm, odnaleźliśmy sklep rowerowy i wszystko co chcieliśmy załatwiliśmy. Dostałam, a właściwie mój rower doczekał się wreszcie nowego ogumienia i pełni optymizmu po szybkich zakupach pojechaliśmy dalej w kierunku północnym. Wczorajszy wieczór przyniósł nam chwilę wytchnienia i wreszcie mogliśmy ze sobą pogadać, oraz zerknąć jak stoimy z czasem i drogą. Okazało się że ktoś nam ukradł jeden dzień ? A było już tak fajnie…wiedzieliśmy że wyspa ma 137km długości i że damy radę przejechać dookoła, zwiedzając po drodze to co nas interesuje. Ale życie weryfikuje błędy dość boleśnie ? 137 km, jest niestety w linii prostej ?? Prawie zgodnie stwierdziliśmy, że nie przyjechaliśmy tu dla zabawy tylko na wakacje i zrobimy wszystko co się da oczywiście żeby tę całą Olandie jednak zaliczyć. Z takim oto nastawieniem jechaliśmy dzisiejszego dnia….pod górę…prosto…pod górę..pod górę …mały zjazd…pod górę … prosto…. Nie żeby to było jakieś straszne..chociaż od chwili gdy zmieniłam opony to jak by ktoś włączył podwójne przyciąganie ziemskie i koła nie chciały się kręcić, to jechaliśmy w deszczu, mniejszym deszczu. większym deszczu….słońcodeszczu, zimnodeszczu…wszystkie rodzaje jakie mogły spaść deszczu dziś akurat to zrobiły. Na szczęście sprawdziły się butgumy które w ostatniej chwili zamówiliśmy i dzięki temu chociaż buty mamy suche ? Generalnie dzisiejsze 2/3 dnia zaliczam do tych fajnych ale inaczej ? Kryzys dopadł mnie na 50km dzisiejszej trasy ? Może to nowe opony …może deszcz…może bolące już nogi i tyłek…??? Zjadłam batonika i trochę przeszło ? Teraz już wykąpani i najedzeni grzejemy namiot, w nogach dziś 81,6 km, jutro lecimy dalej i mamy nadzieję, że jednak wszystko się uda ? Pozdrawiamy




















2 komentarze
BRAWO WY. Wielki szacun????
Aż by się chciało jechać na taką wyprawę. Nawet rowerem?